Cuda, cuda oglaszaja
Za jedno z najtrudniejszych, a zarazem najbardziej ambitnych wyzwan, przed
ktorymi stanely wladze, mozna uznac „walke z cudami”. W zwiazku z tzw. cudem
lubelskim w 1949 r. partia zainicjowala glosna „kampanie antycudowa”, w ramach
ktorej prowadzono propagande antyreligijna w szkolach, zakladach pracy,
urzedach. W Cieszynie, gdzie zgromadzono na zebraniach ponad 2 tys. osob,
tamtejszy Komitet Miejski donosil z satysfakcja, ze dyskutanci wypowiadali
sie, „iz sa ludxmi wierzacymi, ale nie wierza w cuda lubelskie i inne,
sprowokowane przez rozpolitykowany kler i agentow watykanskich. Natomiast
wierza w cuda przodownikow, wspolzawodnikow pracy i szybka odbudowe naszego
kraju pod kierownictwem Rzadu Ludowego”. Z kolei w kopalni w Michalkowicach
przewodniczacy rady zakladowej Kot (bezpartyjny), ktory mial wyglosic referat
o zajsciach lubelskich, w ostatniej chwili zemdlal. Wladze partyjne
podejrzewaly, ze Kot, ktory chcial wstapic kiedys do seminarium, zasymulowal
swoje zemdlenie, by nie wyglaszac referatu.
Przy okazji cudow warto zauwazyc, ze wladze przypisywaly czasem sobie
nadprzyrodzone mozliwosci. Z duma np. donoszono, ze „zainspirowany cud” w
powiecie rybnickim w 1952 r., gromadzacy ok. 2 tys. gornikow, „zostal w
zarodku zlikwidowany”.
Nie zawsze jednak mozna bylo tak latwo „zlikwidowac cud”. W materialach
szkoleniowych MSW z 1971 r., dotyczacych zasad organizacji pracy oraz
wspoldzialania SB i MO w wydarzeniach zwanych cudami, za wazny kierunek
dzialania uznano „dementowanie »cudu« i kompromitowanie wizjonerow” w
artykulach prasowych. Zwrocono jednak uwage, ze niektore teksty,„napisane w
sposob niedementujacy wersje cudu i dwuznaczny”, przyniosly negatywne skutki.
Na przyklad artykul Tylko dla glupcow okazal sie sensacja – „Ludzie,
szczegolnie ze wsi, rozchwytywali je, interpretujac jednoczesnie jako dowod,
ze »cud« zaistnial”. Artykul opisujacy wydarzenia w 1956 r. rozpoczynal sie
naprawde interesujaco: „Dziewczyna wrosla w ziemie. W Olsztynie na
Stalingradzkiej nr 5 m. 4. Zetempowka! Zdjela krzyz ze sciany i zatanczyla z
ukrzyzowanym Chrystusem... Skamieniala. Przyjechalo pogotowie – doktorzy
rozlozyli rece. Przyjechalo UB (Komitet do spraw Bezpieczenstwa), chwycilo
siekiery, odrabalo zetempowke z kawalkiem podlogi. Trysnela czarna posoka:
krew, nie krew. Lezy teraz w strzezonym szpitalnym pokoiku nieszczesna kloda o
ludzkich ksztaltach... Cud. Wiadomosc o nim obiegla cale wojewodztwo”.
Ateistyczne wladze rzeczywiscie wszelkie nadprzyrodzone wydarzenia
przypisywaly prowokacyjnej dzialalnosci kleru, pisano o „zainscenizowaniu
cudu” i czasem dziwiono sie, ze do takiej „propagandowej roboty” ksieza
„wybieraja” osoby skompromitowane, np. „Ormowiec
klepka z Komendy Miasta
Sosnowiec … przytoczyl cud kolo Myszkowa, ktory mial miec miejsce u ...
kobiety xle sie prowadzacej moralnie, a za okupacji miala blizsze stosunki z
Niemcami. Stego przykladu wynika, ze reakcyjny kler nie przebiera w srodkach i
nie zwraca uwagi na moralne i polityczne oblicze tych osob, ktore sa
zaangazowane w »cuda«”.
Biuletyn IPN
--
Wyslano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/